Blog > Komentarze do wpisu

Dzień z życia. CZ.4

Siódma.

Zostaję sama na placu boju. Sprawca wycałował nas z Ono na pożegnanie i poszedł odpoczywać do pracy. Jeszcze trochę nieprzytomna siedzę z kawą przy stolę i usiłuję wlać w siebie tyle kofeiny, by być zdolną do samodzielnego myślenia. Ono męczy się nad kanapką.

Dopiero po chwili dociera do mojego mózgu informacja, że kakao wylądowało na piżamie Ono, na stole i na podłodze. Wbrew wszystkim zasadom fizyki wielka kałuża zmierza po blacie też w moim kierunku.

Po kim to dziecko jest taka niezdarą? Przecież jej matka to uosobienie gracji i finezji (pomijam fakt, że dzień w moim wydaniu, bez stłuczonej porcelany, jest dniem straconym. Wiadomo już dlaczego nie mam w domu szklanek:>). Zabijam ją tylko wzrokiem i mruczę pod nosem:”No i co teraz?”.

„Ono posiela mamusiu”. No to jak pościera, to nie ma problemu. Wręczam jej tetrę, która zapobiegawczo zawsze jest pod ręką. Udaję, że nie widzę coraz większego bałaganu, który Ono robi swoim sprzątaniem. Wszak to nie wychowawcze we wszystkim wyręczać dziecko.

Z pokoju obok zaczynają dobiegać znajome dźwięki. Tia, tia, bababa, mamamma. Ocho! Facecik zaczyna swoją tradycyjną przemowę po drzemce. Zostawiam kawę i zapracowaną Ono. Idę do swojego „drugorodnego”.

Na mój widok japa uśmiecha mu się od ucha do ucha. Dla takich chwil jest się matką. Bo patrząc na całokształt rodzicielstwa, to nie wiem czy zdecydowałabym się na to drugi raz, wiedząc co mnie czeka. Wyciągam małego delikwenta z wózka, a ten rozkosznie wtula się we mnie. „Kocham Cię syneczku!”. I ogrom tego uczucia rozlewa się w moim sercu, wymazując z pamięci poprzednią nieprzespaną noc (i wcześniejszą tez, i tą dwa dni temu i tą....) . Idę do kuchni, żeby wyściskać też Ono. Wszak mam dwoje dzieci do kochania.

Staję w drzwiach i niemal wypuszczam Facecika z rąk. Ono stoi na środku kuchni, z moją najlepszą jedwabną bluzką i stanikiem z Triumph'a, ochoczo wycierając resztki kakao z podłogi. Jest z siebie ewidentnie zadowolona. Moja garderoba wygląda jak wyjęta psu z gardła, a Ono by dopełnić efektu, właśnie smarka w rękaw bluzki. A coś przeczuwałam wieczorem, kiedy rozbierałam się po kolacji w łazience. Korciło mnie, żeby schować rzeczy do kosza na pranie, ale przecież od samego rana mam w planie wielkie pranie. Więc rzeczy zostały na szafce, co skwapliwie wykorzystała zaradna Ono. No nie dziwie się bo w tetrę to już na bank nic nie wsiąknie. Zresztą w moją garderobę też nie.

No szlag mnie najjaśniejszy trafi! Pozabijam, wydziedziczę i obciążę kosztami.

Boże daj cierpliwość by przeżyć jakoś ten dzień!

Ratuuuunkuuu!



środa, 10 października 2012, dwaplusono

Polecane wpisy

  • Latka lecą!

    Czas ucieka... a właściwie spierdd..... jakby się za nim paliło. "Melancholija" mnie dopadła moi drodzy, bo mój młodszy potomek dwa dni temu skończył roczek. I

  • Proszę się na mnie nie gniewać!

    Gdyby można było dodawać wpisy na bloga przesyłając treść myślami, co pół godziny mielibyśmy tu nową notkę ;/ I strasznie mi żal i smutno, że nie mam czasu i si

  • Zaszczyty!

    Szanowni Państwo, Kopnął mnie zaszczyt i Sofcia w jednym,która zaprosiła mnie do zabawy  Wyróżnienie Liebster Blog otrzymywane jest od innego blogera w

Komentarze
bigosstud
2012/10/10 21:23:11
Masz tak przeogromny talent do lekkiego pióra, że aż zazdrość bierze :-)! Uwielbiam Cię czytać! Pozdrawiam serdecznie całą Waszą uroczą czwórkę :-)!
-
dwaplusono
2012/10/10 21:42:56
Bigosstud, bo się czerwienie:) Bardzo dziękuje za miłe słowa. W tym miejscu chciałąbym też wszystkich przeprosić za tę błędy ortograficzne, stylistyczne, za wszystkie literówki, "niedopisane" słowa. Ja wiem, że powinnam bardziej się przykładać i szanować swoich czytelników. Uwierzcie też , że za każdym razem czytam po trzy razy zanim coś opublikuje, a dopiero po fakcie zauważam niedoróbki. Zawsze jednak jakoś czasu mi szkoda na poprawki, bo wolę popełniać kolejne wpisy. Pozdrawiam ciepło wszystkich z tamtej strony:D
-
zmeczonasaska
2012/10/10 21:56:15
Moja młoda by powiedziała "mamo, nie psiejmuj nic, wypierzem sie" ;)
Najważniejsze, że Ono miała dobre intencje :)
-
maartaa33
2012/10/11 10:23:23
tak Cię czytam i czytam i dochodzę do wniosku ,że prawie pod każdym postem bym musiała pisać TEŻ TAK MAM W SWOIM DOMU.
Mel jak coś przeskrobie to mówi "to nic mamo , nic się stało"
No rzeczywiście NIC SIĘ STAŁO ale mnie często tak cholera bierze ,że o mało nie eksploduję.
Twoja smarka w rękaw a moja.....Boże nie wiem czy powinna to pisać.A co tam.Moja "kozy" wyciera w ciuchy (!!!).Do niedawna twierdziła,że wyciera w bluzki BARANY.Heh.
Dodatki na bloga
Liczniki internetowe