Blog > Komentarze do wpisu

Dzień z życia. CZ.5

Ósma rano- dla mnie to już właściwie wczesne popołudnie, ale nie czepiajmy się szczegółów.

Kuchenna katastrofa została jakoś opanowana. Przy pomocy sterty tetrowych pieluch doprowadziłam rejon walk do jako takiego stanu używalności. Czysto to tu nie jest, zwłaszcza, że raczkujący Facecik przykleja się do podłogi i daje wyraz swojemu niezadowoleniu poprzez szarpanie Ono za włosy. Nie czepiam się go jednak, bo sama tez mam ochotę ją wytarmosić.

Mam chwilę wytchnienia, bo Ono zaszyła się w swoim pokoju i po raz „tysiąc pińcset sto dziewińcset” robi przegląd swoich książek. Dokonuje tego poprzez wyciąganie pojedynczych sztuk z półki i układanie ich w równych rzędach na podłodze. To nic, że muszę później ten burdel sprzątać, bo Ona nawet łapą nie ruszy. Dzięki temu zajęciu mam jakieś czterdzieści minut, żeby się ogarnąć z rana. Umyć głowę, zęby, ubrać się i rzucić jakiś retusz na twarz. Moim poczynaniom towarzyszy Facecik. Jednak jedno dziecko w łazience jest do wytrzymania, ale dwoje to już tłok.

Upewniam się, że Ono jest zajęta sobą oraz literaturą dziecięcą i lecę w te pędy do łazienki, żeby dokonać porannych ablucji. Facecik siedzi w przedpokoju na podłodze i ze znudzeniem obserwuje rytuał matki przez otwarte drzwi. Jak co rano odkręcam kurek prysznica i nachylam się nad brodzikiem, żeby umyć głowę. Polewam ją szamponem i wcieram pieniącą się substancje w moje trzy włosy, które jeszcze zostały mi po ciążach. W tym momencie Ono rozdziera się na cały dom, niczym dziecko w tej beznadziejnej reklamie banku:”MAAAAAMOOOOO, KUUUUUPAAAA!”

Dlaczego Oni zawsze muszą mi robić takie rzeczy w najmniej odpowiednich momentach?!

Mówię do niej: „Ono weź sobie nocniczek i obsłuż się sama”

Ono:”Nie, Ono ce z mamusią. Na dużym kibelelku.”

Fuck! No tak! Akurat dziś moje dziecię nie chce robić wszystkiego samo i musi mieszać matkę w swoją fizjologię. No niech będzie. Posadzę ją na toaletę i niech dalej obsługuję się sama, a Ja w tym czasie spłuczę szampon. Okręcam szybko głowę ręcznikiem, ściągam bieliznę Ono i sadzam ją bez podnóżka na sedesie. Stabilnie to Ona nie siedzi, ale najważniejsze, że umie balansować ciałem i jako tako sobie radzi.

Pytam czy mogę na chwile odejść. „Taaaak mamuniu. Jesteś kochana. Ono sama”. No więc znowu wkładam łepek pod prysznic. Co pięć sekund zerkam pomiędzy nogami czy Ono jeszcze nie wpadła w otchłań sedesu i pytam czy już? Ono kręci głową, więc chyba wciąż nie jest gotowa. Za to Ja już umyłam głowę. Przykucam więc przy niej w oczekiwaniu na koniec jej „dzieła”.

„Jus!”- mówi z triumfem pierworodna i zeskakuje z toalety, wykonując poprawnie technicznego telemarka. Niczym błyskawica podciąga majtki i leci sprawdzić czy czasem ktoś nie posprzątał jej książek. Zastanawiam się czy ją gonić, aby podetrzeć ...wiadome rzeczy, ale dochodzę do wniosku, że w taki parszywy dzień jak dziś, nie chce mi się z nią wykłócać, o to czy ma czyste majtki czy nie. Najwyżej później ją umyję i przebiorę, jak dostanę natchnienia, weny albo maksymalnego wqrwa- niepotrzebne skreślić.

Facecik zerka na mnie z przedpokoju i zaczyna trzeć oczy. Ocho! Chyba pora na pierwszą tego dnia drzemkę. Aplikuję mu smoczka, podaję pieluchę, a On zasypia zanim jeszcze włożę go do łóżeczka. O jak dobrze, że wszystko zaczyna iść jak należy. Może ten dzień nie będzie jeszcze taki tragiczny. Jest światełko w tunelu.

Chwileczkę! O, nie! Słyszę kroki na schodach. Niech to szlag najjaśniejszy trafi. To pewnie dziadek Gaduła się do nas wybiera. A Ja jeszcze w piżamie...

Wiedziałam, że byłoby zbyt pięknie. Psychicznie przygotowuję się na spotkanie, podczas gdy drzwi na klatkę otwierają się po cichutku. W uchylonych drzwiach pojawia się głowa, szyja, barki....

„Śpicie jeszcze?”- wrzeszczy na cały regulator szanowny teściu, a mnie już w kieszeni nóż się otwiera.

Ciszej do jasnej...ciasnej... Tu dzieci śpią!

A tu macie dowód na to, że Ono systematycznie te swoje "kniżki" układa.

Tu dopiero zaczyna swoje dzieło.

 



wtorek, 16 października 2012, dwaplusono

Polecane wpisy

  • Latka lecą!

    Czas ucieka... a właściwie spierdd..... jakby się za nim paliło. "Melancholija" mnie dopadła moi drodzy, bo mój młodszy potomek dwa dni temu skończył roczek. I

  • Proszę się na mnie nie gniewać!

    Gdyby można było dodawać wpisy na bloga przesyłając treść myślami, co pół godziny mielibyśmy tu nową notkę ;/ I strasznie mi żal i smutno, że nie mam czasu i si

  • Zaszczyty!

    Szanowni Państwo, Kopnął mnie zaszczyt i Sofcia w jednym,która zaprosiła mnie do zabawy  Wyróżnienie Liebster Blog otrzymywane jest od innego blogera w

Komentarze
wiklasia
2012/10/16 21:10:28
a nie czas by uaktualnić tytuł bloga i Ono zamienić na One ;)? Wszak stan liczebny uległ zmianie
-
gem_ma
2012/10/17 10:11:52
dwaplusono, to facecik już ci raczkuje? :-) ale fajnie, co? :-))))) hihiii
-
dwaplusono
2012/10/17 13:59:24
Wiklasia, może to i jest jakiś pomysl. Zmienic nazwe na "dwa plus oni". Martwie sie tylko ze wtedy nie wszyscy trafia do mnie z powrotem:) Gem_mus Facecik raczkuje od jakis dwóch tygodni. Nauczyl sie gdy oduczalam go noszenia na rekach. Wszak musial jakos blizej sie do mnie dostac zeby moc wyc mi nad uchem, a nie z pieciu metrow:)
-
wiklasia
2012/10/18 20:31:19
nie trzeba od razu adresu, wystarczy nazwa :)
-
dwaplusono
2012/10/18 21:09:45
Wiklasia, więc chyba tak zrobię. Odpowiedz tylko na jaką nazwę zmienić. Dwa plus one? Dwa plus oni? Dwa plus owi? Dwa plus onowi? Chyba, że dwa plus one and one?:D Za duży wybór jak dla mnie:D
-
maartaa33
2012/10/18 23:49:09
dwa plus oni byłoby ok :)
też się zastanawiałam nad zmianą nazwy ale póki co zostawiam.Może jak kiedyś dojdzie DRUGIE to zmienie :)
Dodatki na bloga
Liczniki internetowe