RSS
sobota, 31 grudnia 2011

Przesyłam informację dla niewtajemniczonych i Was wtajemniczam, że:

WCIĄŻ JESTEM W DWUPAKU, TZN JAK TA LALECZKA MATRIOSZKA W WIĘKSZEJ LALCE SIEDZI TA MNIEJSZA.

Termin rozwiązania miałam na wczoraj, jednak żadne znaki na niebie i ziemi nie wskazują na to, że Facecik postanowi nas zaskoczyć w noc sylwestrową i wyskoczyć z mego łona niczym ....Filip z konopi. To dobrze bo będzie o rok młodszy:) Zresztą parzysty rok urodzenia jakoś tak bardziej optymistycznie mnie nastawia :D

Tak ponad to to HAPPY NEW YEAR EVERYONE!!! ;d (ależ zabłysnęłam angielszczyzną;))

10:54, dwaplusono
Link Komentarze (2) »
wtorek, 27 grudnia 2011

Ono jest z tych dzieci co to nie lubią się przytulać, ani całować! A Ja wprost przeciwnie ;) Sprawca często mi powtarza, że kiedyś ją w końcu uduszę od tego ściskania. Mimo wszystko prowadzimy z Ono wojnę podjazdową- Ja próbuje ja podstępem zmusić do okazania mi uczuć, a Ona robi wszystko, aby tego uniknąć:D

Ostatnio moje kombinowanie przybiera niepokojące rozmiary. W końcu dlaczego mam nie oczekiwać, że dziecię me odwdzięczy się za trud wychowania dobrowolnym wgramoleniem się na kolana i przytulenia własnej matki. Jednak przyjdzie mi na to poczekać chyba do siedemdziesiątki, bo jak nar azie muszę sobie radzić innymi metodami.

Ostatnio Ono daje buziaka tylko i wyłącznie wtedy, kiedy Ja udaję, że spię i nie ma innej rady na obudzenie mnie niż cmokas w usta. Dlatego też ostatnimy czasy Mamu często zasypia w różnych dziwnych miejscach i pozycjach, aby móc od dziecka swego wyłudzić buziaka:D Na razie działa, gdyż Ono jest zachwycona zawsze wtedy gdy pozbawia mnie możliwości spokojnego snu:D

Inna metodą jaką stosuje zdesperowana Mamu to metoda na... jakby ja tu nazwać...no przekupstwo no ;> Ono się przytuli (niby z własnej woli) kiedy w zamian cos zaproponuję :/ np. że potańczymy później razem, czy porysujemy czy coś tam innego zaśpiewamy....

Czy to normalne, że muszę swoje dziecko siłą przymuszać do czułości ?! Czy to juz jest molestowanie ?! ;>

13:21, dwaplusono
Link Dodaj komentarz »

Miałąm Święta pod znakiem OSMC- czyli Opierdzielałam Się Na Całego:D

Pierwszy raz w życiu ( i pewnie jedyny) zupełnie nic, zero, nada nie zrobiłam w celu przygotowania się do świąt, a i w same Święta byłam obsługiwana niczym nadobna Księżniczka ze szlachetnego rodu :D

Moje błogie lenistwo zawdzięczam rzecz jasna Facecikowi:) Dwa dni przed Wigilią, ktg zaprezentowało serię niewielkich, acz jakoś tam regularnych skurczy , a że i wszystko jest już u mnie podobnież gotowe pod względem fizjologicznym na poród,  to też lekarz poinformował mnie, że jesli chcę spędzić te święta w domu to musze się oszczędzać, nie przejadać i  nie denerwować. Moja kochana rodzinka zapewniła mi ten komfort i tak...

-nawet palcem nie kiwnęłam przy sprzątaniu,

-wszystkie sałatki, placki, galarety i inne smakołyki zostały mi dostarczone przez moją cudowną mamę i najkochańszą siostrę,

- choć Wigilia odbywała się w naszej Willi, to Teściowa wszystko przygotwała i z siostrą mą podała do stołu,

- nawet zorganiozowano opiekujnkę do Ono w postaci Dziadka Gaduły i Gburka, którzy naprzemiennie się nią opiekowali:)

 

Takie Świeta to Ja rozumiem i polecam rzecz jasna ;>

12:52, dwaplusono
Link Komentarze (1) »
wtorek, 20 grudnia 2011

Zjadłam sama całą paczkę petitków. Sądzicie pewnie, że chodzi mi o tą małą paczuszkę w której jest 10 ciasteczek! I tu popełniacie wieeelki błąd.

UWAGA! Wtrąbiłam promocyjną paczkę  czyli 350 g czystego cukru czyli 70 sztuk przepysznych, rozpływających się w ustach czystych węglowodanów. ;> Zajęło mi to 10 minut.

Czy ktoś mnie pokona ?! ;>

12:46, dwaplusono
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 19 grudnia 2011

Kiedy jest najlepszy czas na dzidziusia?! Nie ma takiego! Nie istnieje! Nigdy się nie jest przygotowanym na to co Cię czeka! Nigdy!

Tego typu rozważania dopadły mnie ostatnio, gdyż gnębi mnie pytanie czy jednak ten Facecik to nie był za szybko?! Czemu Ja się tak uparłam, że już chce mieć kolejne dziecko?!

Sprawca nie do końca był świadom przy "popełnianiu" kolejnego potomka, że Ja uparcie do tego dąże i jak to powiedziała kiedyś Agnieszka Chylińska w jakimś wywiadzie:" Jeżdźę pupą po dywanie jak kotka w rui." Moment na kolejne dziecko był najgorszy z możliwych, bo Ja bez pracy, mieliśmy sie przeprowadzać do Zbąszynka, Sprawca miał zarabiać mniej niż do tej pory. Co we mnie wtedy wstąpiło?! Jednak serce wtedy jedno, a rozum drugie!

Kiedy "produkowaliśmy" Ono decyzja była w pełni świadoma i odpowiedzialana. Przynajmniej z mojej strony ;> Choć, gdyby mnie ktoś wtedy uświadomił jak to wygląda po porodzie, pewnie długo dłużej bym się zastanawiała. Z powodu braku małych dzieci w moim otoczeniu nawet w jednej milionowej nie spodziewałam się tego co się dzieje po narodzinach. Jaki chaos, deorganizacja i natłok uczuć, wrażeń, przemyśleń. Jednak o tym już kazda mam wie, więc się nie wywnetrzam.

Doszłam jednak do interesujących wniosków dotyczących tego czy to już czas czy nie. Nie wszyscy sie pewnie ze mną zgodzą, ale wcale tego nie oczekuje.

Czas na dziecko jest wtedy, kiedy w ogóle w głowie pojawia się myśl czy sobie go nie zrobić. To serce podpowiada Ci , że to już pora, że już chciałabyś, że już jesteś gotowa. Natomiast wszelkie wątpliwości podsuwa rozum. To dla niego nie jest to właściwy czas bo kariera, szkoła, pieniądze, warunki. Rozum zawsze wytłumaczy Ci, że jest tysiąc okoliczności, które wychowaniu dziecka nie sprzyjają.

A Ja wam powiem, że są tylko dwa czynniki, które determinują to czy dziecko powinno byc na świecie. Pierwszy to miłość! Zawsze się kocha swoje dziecko (bo dlaczego matki morderców, pijaków, gwałcicieli z reguły nie wierzą w ich winę? Bo kochają ich bezgranicznie).Zawsze chcesz je  chronić nawet, gdy będziesz na zasiłku piąty rok z rzędu i nie bardzo będzie co do garnka włożyć. Drugi czynnik moim zdaniem to możliwość oparcia w drugiej osobie. Nie wazne czy to będzie mąż, siostra, mama czy przyjaciółka. Jesli masz kogoś komu możesz się wypłakać na ramieniu i zrzucić trochę ciężaru wychowania to od razu życie wydaję sie piękniejsze.

A więc drogie kobietki słuchacie serca czy rozumu ?!;>

Ja chyba od początku jednak serducha!

12:32, dwaplusono
Link Komentarze (1) »
piątek, 16 grudnia 2011

Mowa tu o Ono. Nie o Faceciku.

Zaburzenia snu mamy obie ;>Tzn. Ja miałam w środe i w czwartek, a Ono we wtorek i w piątek;>Mamy takie dyżury rozpisane na cały tydzień, żeby Mamu czyli Ja, nie mogła już wcale się wyspać, bo jeszcze stała by się pełną werwy kobietą z nieodpartą chęcią zycia. A tak to chodzi niczym Zombi i tylko "fuczy" na wszystkich...a więc jest w takim stanie w jakim Ono lubi ją widzieć najbardziej :>

Dziś O 2:10 czasu Polskiego Ono porzuciła krainę Morfeusza, na rzecz tarzania się po łóżku i po mnie w swoim pokoju. Dodam, że ulubioną częścią mego ciała na którą należy się wspinać jest mój olbrzymi brzuch, z pewnością mylony przez nią ze Śnieżką lub innym masywem górskim. Uskuteczniała ten proceder do 4:50, kiedy to nieoczekiwanie Morfeusz stracił cierpliwość i zaciągnął małego gada w swoje objęcia. Nie utrzymał jej tam jednak długo bo o 7 rano  już była na nogach z okrzykiem : "Mamu, am!"

Obecnie mija 2 godzina, którą Ono spędza w łóżeczku usiłując zasnąć. Jednak nic nie wskazuje na to, że jej się uda. Dopinguję ją jednak mocno z sypialni bo wtedy jest szansa, że sama choć godzinkę się kimnę!

Jest jednak jedna dobra wiadomość. Umówiłam Ono na jutro do Dziadków Gburków na cały dzień! Hura! Mamy ze Sprawcą więc wolną sobotę, bedziemy mogli wreszcie w spokoju... posprzątać dom na świeta, zrobić zakupy, złożyć komodę dla facecika, a jak wszystko pójdzie jak należy to i może choinkę w ciszy i skupieniu ubierzemy.

Trzymajcie za nas kciuki!

 



12:48, dwaplusono
Link Komentarze (3) »

Czasami wydaje mi się, że ten blog powinien opowiadać o relacjach Dziadków z Ono:)I o tym co Ja na to :)

Dziś pokrótce przedstawię wam charakterystykę mojej mamy, na potrzeby tego blogu nazwanej przeze mnie Babcią Samo Zło:D Zapytacie Dlaczego?! Otóż powód jest jeden. Moja mama uczy Ono wszystkiego czego nie powinna. A więc: bić, odmawiać, buntować się, jeść wszystko poza pełno wartościowymi posiłkami, być noszoną na rękach itd. itd.

Przykład 1

Babcia Samo Zło zostaje przeze mnie poinstruowana, że Ono może zjeść maksymalnie dwa cukierki. Co zrobi babcia?! Da Ono dwa cukierki, kolejne dwa po tajniacku schowa jej do kieszeni, jeszcze dwa każe Ono zjeść w tajemnicy w pokoju obok, a całą paczkę schowa jej na później, tzn. da jej za piętnaście minut.

Przykład 2

Ono wie, że po każdej zabawie należy zabawki schować z powrotem do pudełka i odstawić na swoje miejsce. Po zabawie z Babcią Samo Zło, kiedy mówię, że czas na porządki Babcia podburza Ono mówiąc np. "Dziadek Gburek posprząta, Ono nie musi!". Małej aparatce nie trzeba tego dwa razy powtarzać. Natychmiast rozrzuca zabawki jeszcze bardziej i na moje protesty reaguje oczywiście rozdarciem paszczy. Po czym Babcia z Dziadkiem na kolanach sami za Ono sprzątają bo przecież wnusia się przepracuje i garba dostanie za drugie urodziny, zamiast wypasionej lali ;>

Przykład 3

Często zdarza się tak, że Babcia Samo Zło pozwala Ono na "prawie" wszystko. To Dziadek Gburek jest głosem rozsądku w tym team'ie i nakłada na Ono pewne ograniczenia, np. zabrania walenia klockami po telewizorze. Wtedy Babcia Samo Zło podchodzi do Dziadka i udając, że go bije po ramieniu mówi: " A Ty! A Ty! Nie dobry Dziadku Gburku!" Co na to Ono?! A Jak sądzicie?! Na każdy zakaz reaguje teraz właśnie w ten sposób. Podchodzi do osoby "zabraniającej" i drze japkę, bijąc po nodze i robiąc paluszkiem "nunu"! Babcia ukręciła w ten sposób bat na własną szyje, bo już niedługo Ono będzie u nich częstym gościem, a ramach pomocy przy Faceciku.

Takie te moje dziadki niereformowalne.

Z nimi źle, ale bez nich jeszcze gorzej!

 

 

12:28, dwaplusono
Link Komentarze (1) »
czwartek, 15 grudnia 2011

...na ktg dziś byłam. Skurcze są. Jeszcze nieregularne i raczej nie bolesne, ale pomału trzeba się zbierać na rzeź niewiniątek tzn. do porodu:)

Do większego misata na badanie zawiózł mnie mój tato czyli Dziadek Gburek. Po podłączeniu mnie do aparatury położna zarządziła, że tata dzidziusia może wejść. Gdy wyjaśniłąm, że to mój tato, a dziadek dla zawartości mojego brzucha, ta kokieteryjnie usmiechnęła się do niego mówiąc:

-"Eeee, za młody Pan na dziadka".

"Ma się ten urok osobisty!"- skomentował do mnie po cichu tato:D

Ci faceci!

Odliczanie czas zacząć...

19:55, dwaplusono
Link Komentarze (1) »
środa, 14 grudnia 2011

Każdy wie, że przy małych dzieciach sen to towar deficytowy. Wszyscy więc zawsze radzą, aby wyspać się na zapas zanim nowy człowiek przyjdzie na świat.

Natura jednak jakoś tak to idiotycznie urządziła, że na około miesiąc przed rozwiązaniem już spać się w nocy za bardzo nie da. Bo to siku co chwile, pozycja nie ta, no i nerwy i rozmyślania o tym jak to będzie przy porodzie i z dzidziusiem, spać nie dają.

Mnie bezsennośc dopadła dziś w całej swojej uroczej krasie. Sądziłam, że po wczorajszej nieprzespanej nocy, którą zawdzięczam Ono, bede spać jak niedźwiedź w swojej gawrze. A tu zaskoczenie nie z tej ziemi. Obudziłam się o północy i już nie było mowy o spaniu. Zmogło mnie w okolicach 7 rano, kiedy to oczywiście Ono zaczyna swój dzień od standardowego: "mamu, mamu, mamuuuuuuuuuuuu!!!!!"

Ci co mogą spać do woli niech wyśpią się i za mnie, bo znów przez co najmniej rok o nieprzerwanym śnie przez dłużej niż pięć godzin, będę mogła tylko pomarzyć!

 

12:34, dwaplusono
Link Komentarze (1) »
wtorek, 13 grudnia 2011

W oryginale brzmi to  tak" Cierpliwość trzeba mieć anielską, żeby znosić własne cielsko!" Ta i ta wersja odnoszą się w dniu dzisiejszym do mnie:D

Parafrazując słowa Jana Sztaudyngera mam na celu uświadomić nieuświadomionym, jak denerwująca potrafi być ta moja "pociecha". Gdybym popełniła zbrodnie w afekcie na tej małej złośliwej Parówie i zakopała ją w ogródku, każdy sąd by mnie uniewinnił!!!

Zaczęło się wczoraj. Wszystko ta mała cholera wymusza. Żeby chociaż powiedziała o co jej chodzi po Polsku. Nie! Ona buczy, jojcy powtarzając w kółko: " Mamu, Mamu". Bierze mnie za rękę, wskazuje na coś ( talerz, książkę, smoczka, pieluchę) - sama dobrze nie wie na co i woła "daj, daj, a jak dasz to drze się jeszcze głośniej. Najlepiej, jakby zejść z nią na dół do dziadków i żebyśmy całą trójką ciągle z nią tańcowali w kółko, śpiewając przy tym "zasiali górale owies". Grrrrrrr, wrrrrrrr!!!

Po położeniu jej wczoraj spać, w okolicach 19 pomyślałam: "Uff. Mam 12 godzin spokoju". I co?! Ta mała Zołza o 2:30 stwierdziła, że dość już spania. W końcu noc długa, to można poszaleć. Przy zmianie pieluchy( gdyż doszłam do wniosku, że ma mokro i to ja obudziło) oczywiście zasikała mi pół dywanu, siebie po brodę, a i trafiła jakimś cudem w moją klatkę piersiową. Jak to się stało nie pytajcie, bo nie wiem!

W okolicach 4 przysnęło się jej wreszcie. Pomyślałam, jest dobrze. Przeniosę ją do łóżeczka i się jeszcze zdrzemnę z mężem u boku. Jednak Ono miała inne plany, gdyż tylko jej dotknęłam już włączyła swoją syrenę alarmową, informując sąsiadów bliższych i dalszych, jak wielką krzywdę jej Mamu wyrządza. Spałam więc z małą terrorystką, aż do 7 na niewygodnym łożu w jej pokoju!

Z samego rana oczywiście nic nie chciała jeść. Wylała kubek mleka na siebie i na mnie rzecz jasna, co by mi smutno nie było, że tylko Ona się musi przebierać. Włączyła mi pustą pralkę na wirowanie, a Ja skapnęłam się oczywiście dopiero po 20 minutach kiedy pralka zaczęła swobodnie tańcować po łazience! Swoja szczoteczką do zębów wyszorowała mi kibelek od środka by na końcu wrzucić pod prysznic książkę, którą aktualnie czytam.

W tej chwili oddałam ją dziadkom starszym do popilnowania i słyszę z dołu jak ich tam musztruje ostro:D

Ehhhh! Muszę po nią lecieć. Jednak wcześniej pochowam ostre narzędzia, żeby mi gdzieś pod ręke nie podeszły przypadkiem, kiedy Ono będzie w pobliżu;>

Dziś nie ręcze za siebie!

10:41, dwaplusono
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2
Dodatki na bloga
Liczniki internetowe