RSS
sobota, 31 marca 2012

Czy nie mógł powiedzieć : "Bez Ciebie nie idę! Zostanę w domu!"

 

Widocznie nie mógł :(

20:39, dwaplusono
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 marca 2012

Dziś rano, kiedy zostałam zmuszona do przebierania się w wyniku ataku terrorystycznego mej młodszej pociechy na moją garderobę (ostrzelał mnie kupą cholernik) powiedziałam do niego: "mam nadzieje, że kiedyś mi się za to odwdzięczysz". I cóż w związku z tym przyszło mi na myśl.

A właśnie to, że kiedyś ten obesrany obecnie osobnik, przyprowadzi pod mój dach jakieś obce dziewuszysko, które będzie sie rządzić i ustawiać mojego synusia. Mnie nie będzie znosić (bo jakże Ja mogłabym się nie wtrącać do tego co moje dziecię planuje, realizuje, czyni) i jeszcze Facecika nastawiać przeciwko mnie.

I jakoś tak łagodniej dziś spoglądam na tą moją Teściową. W końcu ona też kiedyś sprawcę powiła i te same rozterki egzystencjonalno-wychowawczo-zdrowotne miała, i też dupsko mu podcierała i rzygi usuwała i też sądzi, że dalej powinna mieć wpływ na jego życie.

Z zięciem myślę, że łatwiej się jest dogadać niż z synową. Zresztą zobaczymy. Może to Ono i jej wybranek życiowy uprzykrzą mi życie.

Któż to wie:D

12:09, dwaplusono
Link Komentarze (4) »
środa, 28 marca 2012

To jest TEN dzień, kiedy płacz mam na czubku nosa.

To jest TEN dzień, kiedy frustracja dopada mnie w całej swojej rozciągłości i tarmosi mną w każdą stronę.

To jest TEN dzień, kiedy chce się spakować, uciec jak najdalej i zostawić to wszystko za sobą. Zacząć od nowa, realizować się, podbijać świat.

To jest TEN dzień, kiedy moje obecne życie wydaje mi się najbardziej gówniane na świecie.

Ono nie spała w nocy. Facecik jest chory i lekarz tak nie do końca wie na co (zielona, pienista, strzelająca we wszystko kupa ubazgrała mi ścianę), Ja czuje się grubą, starą babą bez perspektyw.

Na razie obyło się bez łez, ale to na pewno dziś nastąpi.

Moja mama kiedyś mi powiedziała, gdy przy niej się rozryczałam z bezsilności: " Dziecko, jeszcze nie raz będziesz w życiu przez te swoje dzieci płakać". No to dziś kolejny dzień z rzędu ryczę !

Jutro tez jest dzień, zobaczymy jaki nastrój przyniesie

09:24, dwaplusono
Link Komentarze (4) »
wtorek, 27 marca 2012

Jednak coś z Ono będzie. Zaczęła wreszcie coś do mnie "mamrotać", a co najlepsze dochodzi do komunikacji czyli Ja rozumiem o co jej chodzi ;>

Powtarza pojedyńcze słowa, które usłyszy i wymawia je wyrwane z kontekstu, np. mówię do Sprawcy, że muszę umyć samochód , a ona na to: "ato, ato" (co znaczy auto;). Lub żalę się koleżance, że nie mam ręki do kwiatków, bo wszystkie wcześniej czy później zginą w jakiś sposób, a Ono na to: "katek, katek" (jak się domyślacie chodzi o kwiatek). Mówię do mojej mamy przez telefon, że mogą ją zabrać jutro rano, a Ona na to: Dada Lelek bumbum ato( co w wolnym tłumaczeniu oznacza, że dziadek (tu pada jego imię) zabierze ją samochodem do siebie). Kiedy jest głodna woła "kapke, kapke", co oznacza kanapkę, a kiedy pytam, gdy narobi w pieluchę, jak ma wołać zanim zrobi kupkę ta wrzeszczy:" Mamuuuuuu, Fuuuuujjj, Sisisi, cnik (nocnik)"

Rozumie ta mała pieczarka dokumentnie wszystko i tylko czekam, aż zacznie donosić dziadkom starszym jak obgaduję ich z cioteczką Dżili, siostrą mą młodszą, która jest żoną młodszego brata mojego męża. Dla tych, którzy nie zrozumieli wystarczy nadmienić, że jednych Teściów mamy- więc Ona naprawdę wie co Ja czuję mając ich na co dzień;D

16:46, dwaplusono
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 marca 2012

Cioteczka Dżili relacjonuje mi rozmowę jaką przeprowadziła wczoraj z Ono.

- Ono czemu jesteś taka smutna? Boli Cie coś?

- Tia!

- Tak?! A co Cie boli?!

- Jaja ;)

Śmiała się Dżili do rozpuku, a Ja z nią. A małej o "zia zia" chodziło ;D

16:26, dwaplusono
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 marca 2012

Garderobę Ono na wiosnę uzupełniamy i wymieniamy bo rośnie ta mała aparatka szybko:)

Kupiłam jej wczoraj płaszczyk wiosenny za kwotę, która spowoduję iż do końca miesiąca będziemy żyć o chlebie i wodzie. Jednak nie mogłam się oprzeć bo był śliczny i co najważniejsze nie jest różowy.

Ja nie mam nic przeciwko temu kolorowi. Naprawdę nic. Jednak Ono w szafie posiada tylko i wyłącznie ciuchy tego koloru, lub kolorystycznie zbliżonych: fiolet, lila, róż majtkowy, fuksja, róż wiśniowy, marcepanowy i każdy jaki jesteś w stanie wymienić. I przekonałam się wczoraj będąc z nią na zakupach, że wszystko co dla dziewcząt jest przeznaczone, posiada jakiś różowy element.

Dla chłopców można znaleźć świetne kurtki w kolorach niebieskich, zielonych, czerwonych, żółtych. A tylko spojrzysz w stronę działu dziewczęcego, a tam wszystko oczojebnie różowe. No skichać się można, a nawet porzygać.

Może odnalazłam lukę na rynku i założę internetowy sklep dla małych dziewczynek, który będzie się nazywał " TYLKO NIE RÓŻ!"

Kupicie coś u mnie?

12:07, dwaplusono
Link Komentarze (9) »
wtorek, 20 marca 2012

Ono będzie artystką.

Lata już od dwóch tygodni z kredkami i rysuje po wszystkim co jej się pod rękę nawinie;> Cieszyłam się jak głupia, że ściany nie stają się obiektem jej zainteresowania.

Do wczoraj, kiedy odkryłam, że w pokoju ( nazywam go "gospodarczy", bo jeszcze jest nie urządzony) tuż obok drzwi cała ściana od podłogi do wysokości około jednego metra, jest "udekorowana" wszystkimi kolorami tęczy, i bohomazami na miarę Piccassa.

Jako, że nie nakryłam Ono na gorącym uczynku, zawołałam ją celem przeprowadzenia pogadanki, że to nie wolno i.... ble, ble, ble. Jednak Ona mnie zakasowała informując, że tu i tu namalowany jest tuduuu(słoń), tam gdzieś pes( pies), a tu jest mamu :) I tym moim portretem tak mnie rozbawiła, że darowałam jej nawet pogadankę. Dodam, że moja podobizna przypomina bardziej dwie skrzyżowane kreski i kropkę pośrodku;)

Niestety zmyć sie tego nie dało. Poczekamy jednak jakieś 5 lat z malowaniem domu, aż i Facecik "wywnętrzy" się już artystycznie.

 



11:39, dwaplusono
Link Komentarze (3) »
piątek, 16 marca 2012

Jako bezdzietne kobieta, w ogóle nie zauważałam obok siebie matek z malutkimi dziećmi. Jedynie jeśli gdzieś na chodniku, jakaś mama zatarasowała przejście wózkiem, zdawałam sobie sprawę, że istnieje taki gatunek kobiet... Ot kolejny element krajobrazu.

Odkąd mam Ono, matki widzę wszędzie i na każdym kroku. Otaczają mnie ze wszystkich stron i czasem mi się wydaję, że w tym samym momencie wszystkie kobiety świata zdecydowały sie na potomstwo.

Najczęściej jednak rzucają mi się w oczy mamy karmiące piersią niemowlaki. Pochwalam ten rodzaj "utrzymywania dziecka przy życiu", jednak nie znoszę epatowania otoczenia tym widokiem. Nie będę w mojej opinii wcale poprawna politycznie. Wiele z was na pewno się ze mną nie zgodzi, ale dla mnie karmienie dziecka w miejscu publicznym nie oznacza, że wszyscy powinni oglądać mój nagi biust.Ja zawsze wychodząc gdziekolwiek z Ono starałam się nakarmić ją tuż przed wyjściem lub ewentualnie odciągnąć pokarm do butelki i nakarmić ją tym w miejscu publicznym. Jeśli jednak nie było to możliwe, to starałam się trochę schować z tymi moimi cyckami. Albo szukałam miejsc do karmienia dzieci ( dodam że rzadko udawało się takowe znaleźć ), albo po prostu szłam do samochodu i tam aplikowałam cyca swemu dziecięciu lub najzwyczajniej w świecie zaszywałam się w jakimś mało uczęszczanym miejscu i starałam się odkryć tylko tyle piersi ile to konieczne.

Najbardziej drażni mnie widok kobiet karmiących w centrach handlowych, na samym środku głównej alejki, z bluzką odpiętą od góry w taki sposób, że właściwie obie piersi są "na wierzchu" (jak to mawia moja mama), z wyrazem twarzy mówiącym: " niech no tylko ktoś zwróci mi uwagę, a zagryzę".

Moim zdaniem z tym karmieniem jest tak jak z palenie papierosów. Nie wszyscy palą, a palacze, mają swoje wydzielone strefy, gdzie oddają się szaleństwu nikotynowemu (w tej chwili już tak). Ja wiem, że powiecie, że to złe porównanie, bo karmienie piersią to najlepszy dar jaki dziecku można ofiarować na początku jego drogi życiowej...ble, ble, ble, a fajki to nałóg z którego należałoby zrezygnować. Jednak należy pamiętać, że rytuał jakim jest podanie piersi dziecku powinien być chwilą sam na sam, chwilą czułości, troski i daniem dziecku poczucia bezpieczeństwa, a nie tylko i wyłącznie zaspokojeniem jednej z podstawowych potrzeb byle gdzie, byle jak.

Ot to moja opinia na temat karmienia piersią. Idę właśnie Facecikowi zaaplikować doustnie porcję życiodajnego mleka;>

Ps. A tak w ogóle to Ono dziś u dziadków młodszych przez cały dzień, a więc rzucam się na kuchnie. Rozkosz sprzątania w czystej postaci;>

09:56, dwaplusono
Link Komentarze (6) »
czwartek, 15 marca 2012

Tak mi przyszło wczoraj do głowy, że w znacznym stopniu przenoszę na Ono swoje projekcje.

Tzn. np. Ja nienawidzę, nie znoszę, nie cierpię klusków śląskich, więc Ono też wg. mnie ich nie lubi, więc jej nie serwuje tego dania- podczas, gdy Sprawca się nimi zajada. Gdy jest mi gorąco, dochodzę do wniosku, że Ono też się poci i ją rozbieram- by za chwilę zorientować się, że ma sine usta z zimna;>

Ja uwielbiam jajka w każdej postaci, więc najchętniej tylko nimi bym Ono karmiła- wszak to źródło dobra wszelakiego. Natomiast Ono nimi gardzi, nie zje choćbym się wściekła. Jednak JA z uporem maniaka te jajka jej robię, po czym i tak zjadam sama;)

Ja jestem raczej małomówna i ciągle mi się wydaje, że Ono też taka jest. Jakby nie chcę zauważać, że buzia jej się nie zamyka. Co prawda mówi w jakimś dialekcie chińsko-seczuańsko-mongolskim czyt. gada po swojemu, to non stop miele ozorkiem.

Ja jestem niecierpliwa i wszystko chciałabym już i natychmiast. Nie znoszę prac wymagających stania w miejscu, czy też prac manualnych zmuszających mnie do bezruchu. Wg. mnie Ono też taka jest. Jakby nie widzę tego, że potrafi godzinami zasuwać i odsuwać zamki w swoich małych torebeczkach, układać jedną i te samą układankę przez godzinę (co ułoży to psuje i zaczyna od nowa), gdy bierze się za rysowanie to klęczy w miejscu przez nieokreślony czas nad rozłożonym zeszytem i rysuje miliardy małych kropeczek za każdym razem powtarzając "oko".

Ciekawe czy jak podrośnie to będziemy się umiały dogadać?

Ciekawe?!

11:53, dwaplusono
Link Komentarze (1) »
środa, 14 marca 2012

Wbrew ogólnej opinii na temat niemowląt Facecik daje się mamie wyspać. Jednak cóż z tego, że przesypia całą noc i tylko trzy razy budzi się, na karmienie po czym natychmiast zasypia?! Co z tego, że większość dnia już teraz przesypia, a gdy czuwa jest rozkoszny i uśmiechnięty (faktycznie kobitki, to mleko trzeba było z diety wyeliminować;>)?! Co z tego, że trafił mi się jednak przysłowiowy aniołek wg. terminologii Tracy Hogan?! Co z tego?! Jeśli Ono daje mi popalić za wszystkie czasy.

To moja mała zrzęda nie chce teraz grzecznie wieczorem zasypiać i czasem do 22 się męczymy, aż wreszcie po prostu wychodzę z pokoju. Ona buczy przez 5 minut i w końcu pada ze zmęczenia. Budzi się przy każdym szmerze za oknem czy szczeknięciu psa. Wstaje najpóźniej o 6, a ostatnio regułą była godzina 4 rano!!!

Bardzo już zmęczona tymi popisami mej starszej latorośli, powróciłam do "strasznej" metody 3-5-7. Porzuciłam, ją jakiś czas temu,bo doszłam do wniosku, że Ono już jest na nią za stara, że traumę przeżywa itp. itd. A więc zasypiałam z nią na łóżku- zazwyczaj po 2 godzinach kręcenia się i tak nie spała. Wchodziłam do pokoju co minutę- tu były lepsze rezultaty, bo po dwóch godzinach zasypiała, ale w nocy wciąż się budziła. O braniu jej do naszego łóżka nawet nie wspomnę, bo wtedy zazwyczaj prawie przez pół nocy próbowała nas wciągać do zabawy, by zasnąć ok 2 a wstać o 4.

Wygląda jednak na to, że TA właśnie technika najbardziej jej służy, bo stosuję ją od poniedziałku na nowo i dziś mamy już pierwszy sukces. Ono zasnęła wreszcie jak człowiek o 20, ani razu nie obudziła sie w nocy i UWAGA wstała rano dopiero o 8!!! A teraz śpi znowu u siebie w łóżeczku spokojnie i rozkosznie. Niestety wołanie Mamu wieczorem przed zaśnięciem przyprawia mnie prawie o szaleństwo, ale konsekwencja, konsekwencja, konsekwencja... I generalnie dzis ma znacznie lepszy humor niż przez te ostatnie dwa miesiące. Osłabło trochę to wszechogarniające "NIE!!!!".

Tylko mimo wszystko jakieś takie wyrzuty sumienia mną targają. Ciągle mi się wydaje, że Ono jest nieszczęśliwa i ma żal, że ten Facecik jest na świcie i że muszę dzielić swoją uwagę na pół. Mam nadzieje, że te pościelowe kombinacje z Ono w roli głównej wyjdą jej na dobre i nie przeżyje żadnej traumy na starość bojąc się zostawać sama w pokoju, czy reagując krzykiem na dziecięce łóżeczka.

Nikt chyba jeszcze nie wynalazł recepty na idealne wychowanie. A może warto by taki poradnik wydać: "Idealne wychowaj swoje dziecko>". To byłby bestseler.

12:33, dwaplusono
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2
Dodatki na bloga
Liczniki internetowe