RSS
czwartek, 25 sierpnia 2011

Zadziwiające, jakie sa kobiece przyjaźnie:) Zawsze mówiłam, że nie mam przyjaciół, jednak czas zweryfikował i tą moją opinię.

Jest ich trzy. Nazwijmy je: Kacper, Melchior i Baltazar :D Dwie z moich przyjaciółek są jeszcze z czasów licealnych, a jedna ze studiów. Nasze ścieżki porozchodziły się dość dawno temu i powiem szczerze, że byłam przekonana, że kontakt się urwie. A jednak, życie jak zwykle postanowiło urządzić to wszystko inaczej. Z Kacprem i Melchiorem kontakt jest cały czas od liceum. Od czasu do czasu telefonujemy do siebie, czasem się spotkamy. Zawsze mniej więcej się orientuje co u każdej słychać i jakie rozterki w danej chwili targają duszą szanownej koleżanki:d

Natomiast z Balztazarem sprawa się ma inaczej. Po studiach kontakt powiedzmy, że zanikł. Natomiast, gdy zaszłam w ciąże z Ono wszystko jakby się odnowiło. W sumie to nie wiem dlaczego. Czy chodzi tu o jedność jajników czy o potrzebę rozmowy z osoba o "niekonwencjonalnym" podejściu do życia. Kontaktu szukałam Ja i tak jest do dziś. Choć Baltazar też oczywiście do mnie dzwoni.

Szanowne przyjaciółki: dziekuje, że jestescie i że cierpliwie wysłuchujecie moich wypocin na temat Ono i wszystkiego co dotyczy mojego życia.

Mam nadzieje, że nie jestem dla was zbyt uciążliwa:)

Pokój;D

12:43, dwaplusono
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 sierpnia 2011

Znalezione na blogu taty. Tak śliczne, że pozwalam sobie kopiować. Dla wszystkich rodziców.

"Miałem sen, że prowadzę wywiad z Bogiem.
- Więc chciałbyś przeprowadzić ze mną wywiad? – Zapytał Bóg?
- Jeśli znajdziesz czas… – odpowiedziałem.

Bóg uśmiechnął się.
- Mój czas jest nieskończonością… jakie pytania chodzą Ci po głowie?
- Czym najbardziej zadziwia Cię rodzaj ludzki?

Bóg odpowiedział:
- Tym, że nudzi się dzieciństwem, spieszy się by szybko dorosnąć, a kiedy to osiągnie znów chce być dzieckiem. To, że traci swoje zdrowie by robić pieniądze… a później traci pieniądze by je odzyskać. To, że jest zatroskany myśląc o przyszłości, zapomina o teraźniejszości, tak, że nie żyje w żadnym z tych czasów. To, że żyje jakby nigdy nie miał umrzeć i umiera z poczuciem, że nigdy nie żył.

Bóg wziął mnie za rękę i na chwilę zatopiliśmy się w ciszy.

Wtedy zapytałem:
- Jako Ojciec, jakie dałbyś życiowe lekcje, których byś chciał, żeby dzieci się nauczyły?

- Nauczył bym je, że nie mogą sprawić aby ktokolwiek ich kochał. Wszystko co mogą zrobić to pozwolić się pokochać. Nauczył bym je, że nie jest dobrze porównywać się z innymi. Nauczył bym je przebaczać poprzez ćwiczenie przebaczania. Nauczył bym je, że w jednej chwili można zadać ciężkie rany swoim najbliższym, których wyleczenie zabiera całe lata. Nauczył bym je, że bogata osoba nie jest tą, która ma najwięcej ale jest tą, która potrzebuje najmniej. Nauczył bym je, że są ludzie, którzy kochają dzieci szczerze ale zwyczajnie nie potrafią jeszcze tego okazać. Nauczył bym je, że dwoje ludzi może patrzeć na tę samą rzecz i widzieć co innego. Nauczył bym je, że nie wystarczy przebaczyć komuś ale muszą także nauczyć się przebaczać sobie.

- Dziękuję za Twój czas – powiedziałem z pokorą. – Czy jest jeszcze cokolwiek czego chciałbyś aby Twoje dzieci wiedziały?

Bóg uśmiechnął się i powiedział:
- Tylko to, że jestem tu.
Zawsze."


by  http://www.tatablog.pl/


20:42, dwaplusono
Link Dodaj komentarz »

Sama siedzę.

W piątkowy wieczór jestem sama. Ha- no z Ono rzecz jasna. Ja i Ono to ta sama istota, więc jej nie ma beze mnie, a mnie bez niej ;(

Luby mój mnie nawet porzucił i na "impreskę" firmową poszedł. Ja sobie siedzę po cichutku na komputerze i może porandkuję anonimowo na jakimś czacie w ramach odwetu! Chociaż tak się zemszczę, za fakt, że jestem kobietą, którą społeczeństwo zepchnęło do roli matki, żony i czasem kochanki ;P

Swoją drogą to niesprawiedliwe, że Sprawca nie ma wyrzutów sumienia nie widząc Ono cały dzień, a potem beztrosko idzie jeszcze na piwo. W sumie to widuje ją raptem godzinę dziennie. Kiedy Ja wychodzę z domu choćby na zakupy i zostawiam ją z kimś innym to zaraz targa mną poczucie winy. Tylko wiem, ze to moja chora psychika, a nie czyjakolwiek wina:D

A więc w piątek "at night" szaleje na necie. A co sobie będe żałować.

20:10, dwaplusono
Link Komentarze (1) »
czwartek, 18 sierpnia 2011

Mam, mam, mam!!!

Swoją własną, niepodzielną i wymarzoną kuchnię:D Wreszcie nie muszę jej dzielić z Teściową.

Radość me i szczęście jest wszechogarniające:)

Mała rzecz a cieszy!

13:35, dwaplusono
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 sierpnia 2011

Dylematy, dylematy, dylematy...

Dostałam pracę. I niby to świetnie. Macierzyński będzie i może wychowawczy. Jednak serducho trochę boli, bo nie będę z Ono 24 h na dobę. Teoretycznie tego chciałam. Trochę luzu i wolności, a nie tylko kaszki, pieluchy i smoczki.

Ono zostaję z babciami i tu mam troche obaw. Będzie pewnie w dużej mierze karmiona przez nie batonami i colą. Nie będe tez miała wpływu na naukę sikania, którą niedawno rozpoczęlyśmy. Wiele jej spraw mnie ominie. Czy nie będzie miała o to do mnie pretensji??!! W praktyce to po 4 miesiącach wrócę już do domu, gdyż tyle zostało mi do terminu porodu, jednak w życiu Ono zajdzie przez ten czas bardzo wiele zmian.Czy sobie z nimi poradzimy.

Trzeba być jednak optymistą. Może to wszystkim wyjdzie na dobre. A już na pewno mnie.

W końcu szklanka jest do połowy pełna.

12:22, dwaplusono
Link Dodaj komentarz »

No i się porobiło. Ono nie chce zasypiać sama. Czeka nas znowu nauka samodzielnego spania :(

Gdy Ono miala 10 miesięcy postanowiłam ukrócić nocne do Niej wstawanie, usypianie jej na rękach i stres przed porą drzemki i zakupiłam książkę na temat snu dzieci. Ogólnie rzecz ujmując traktowała ona o tym, jak nauczyć dziecko zasypiać samo i jak sprawić by przesypiało całe noce. Nauka trwała tydzień i powiem wam, że się udało. Od 10 miesiaca życia do teraz wystarczyło Ono wsadzić do łóżeczka, dać przytulanke i smoczka, a Ona robiła papa, odwracała się pupą do mnie i tak wyglądał cały rytuał:D

Niestety od 3 dni to się zmieniło. Po wsadzeniu do łóżeczka znowu drze mordkę, jakby obdzierano ją ze skóry i dodatkowo posypywano solą. Smoczek już nie działa (,pretekst by się wreszcie od niego oduczyć), pielucha też nie.Sięgnęłam więc po sprawdzoną metodę z wyżej wymienionej ksiązki i po drugim dniu treningu czas wycia Ono po włożeniu do łóżeczka skrócił się o połowę.

Metoda, którą stosuję ma jedną wadę. Dziecko płacze i jest nieszczęśliwe, a serce matki nie jest przecież z kamienia. Ciągle sobie tłumacze, że przy wychowaniu dziecka KONSEKWENCJA to jedyna sprawdzona metoda na uśmiechnięte dziecko od rana do wieczora i zdrową psychicznie matkę. Jednak serce swoje a rozum swoje.

Głupie te baby (czyt. Ja) i tyle. 

12:09, dwaplusono
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 sierpnia 2011

Mieszkanie z teściami:( Temat rzeka. Ileż można  nerwów stracić przy takim układzie.

Moja Teściowa, niby dobra kobita, jednak....była by chora gdyby ciągle nie udzielała rad jak należy wychowywać Ono. Ja jestem pokornym cielęciem, które wysłucha, pokiwa głową, powie "dobrze", a i tak robię po swojemu. Jednak ile mnie to nerwów kosztuje- aż krew mi się gotuje jak słucham jej: "Ja nie będe się wtrącać, ale powiem że....."

Ostatnio wymyśliła, że będąc w ciąży nie powinnam czytać książek, gdyż się emocjonuje i źle to wpływa na Facecika. No myślałam, że parsknę jej śmiechem w twarz.

Inna sprawa, że Teściowa najchętniej odseparowałaby Ono od wszelakich zwierzaków. Ja natomiast jestem zwolennikiem wychowania dzieci ze zwierzętami. W domu mamy jednego psa, a u moich rodziców jest ich trzy. Ono się z nimi świetnie bawi i uczy szacunku do zwierzaków i odpowiedzialności za nie. W kocu powiedziałam Teściowej, że Ona wychowywała swoje dzieci po swojemu, więc niech i mnie na to pozwoli.

 

Koniec kropka.

10:37, dwaplusono
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 sierpnia 2011

Ono nie chce gadać ;/ Wszczęła bunt i zamiast cokolwiek mówić pokazuje paluszkiem, a kiedy nie dostanie czego chce to w ryk!!!

Byliśmy u laryngologa czy czasem wędzidełka nie ma za bardzo przyrośniętego. Jednak wszystko gra i buczy. A więc lenistwo mego dziecięcia nie zezwala mu na rozmowę ze mną ludzkim językiem- polskim. Szkoda.

Cieeerpliwości!!!!!!!!!!!!!

12:33, dwaplusono
Link Komentarze (2) »
środa, 03 sierpnia 2011

I stało się!!!

Mam potomka pod sercem. Nowego i malutkiego. Ma już 13 cm i 20 g. I ma siusiaka:D Toż to chłopiec będzie. Będzie nas więc czworo. Ja, Sprawca, Ono i ...jakby go tu .... Może jakieś propozycje??!! Negocjacje trwają ze Sprawcą

 

Z innych nowości to przeprowadziliśmy się z Wielkiego Miasta do naszego Zbąszynka:D Mamy "wieeelka willę" i ogród ;> Psa rzecz jasna, no i teściów pod jednym dachem ;/ No ale coś kosztem czegoś:D I Ono jest zachwycona nowymi okolicznościami. I pokój swój ma i wszystkich dziadków pod ręka i ciotki i wujków.

Od dziś wznawiam swoją pisaninę, albowiem juz po remontach i wreszcie mam dostęp do "interneta" A więc bójcie się..i drżyjcie... ;>

11:20, dwaplusono
Link Dodaj komentarz »
Dodatki na bloga
Liczniki internetowe