RSS
niedziela, 06 lutego 2011

Jesteśmy chorzy...

 

Cała trójka ma grype ;( Pierwszy chorobę przyniósł Sprawca. Teraz Ono ma już gorączke i katar, a Ja jestem następna. Coś już w kościach czuje, ale oczywiście Ja nie mam prawa i czasu chorowac....

 

Ono jakoś to znosi. Marudzi trochę, ale generalnie jest dzielna. Za to Sptrawca.... Wolałabym pięcioro chorych dzieci do opieki niż Jego jednego. Ciągle jęczy, że go kości bolą. Przy każdym ruchu robi "ehhh, ohhhh, a cóż mi jest". Oszaleć z nim można. Oczywiście wszystko trzeba mu podać do łóżka i żałować jaki jest biedny. Niestety jeśli chodzi o współczucie to nie jestem Teściową, która przy jego chorobie była na każde skinienie i z cierpliwością znosiła wszystkie jego warki i stęki. Przez telefon udzieliła mi oczywiście informacji w jaki sposób należy dbać o jej synusia i w jakie sposoby medycyny naturalnej są dla jej dziecka najlepsze. No śmiać mi się chce.

 

Dzielna jednak jestem:)

 

W końcu ktoś musi

 

Pokój ;D

13:24, dwaplusono
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 stycznia 2011

Jestem w moim Zbąszynku. Z Ono oczywiście :) A tutaj jedna babcia, druga babcia, dwoje dziadków, ciotki, wujki....poprostu zatrzęsienie rodziny i znajomych. Wydawać by się mogło, że Ono powinna być zachwycona. A tu wprost przeciwnie. Ucieka z krzykiem na widok każdego poza mama i tatą.

Jednak nie to jest moim największym zmartwieniem. Tylko patenty (babć szczególnie) na wychowanie, karmienie, ubieranie i na wszystko co Ono dotyczy. Jedna babcia twierdzi, że nie wolno dziecka przekarmiać podczas, gdy druga z miną znawcy mówi, że ciagle należy cos maluchowi do jedzenia podsuwać. Jedna babcia poważa tylko sterylne środowisko w którym żyje dziecięcie, a druga daje mu do jedzenia grudki ziemi aby sie zachartowało za młodu. Jedna popada w wiekszą skrajność od drugiej. I tylko w jednym zgadzaja sie obie w stu procentach: tylko i wyłącznie Ona ma stuprocentową pewność bo w końcu wychowała takie zdrowe dzieci jak Ja bądź Małżowina moja(mąż).

Patrze na to z przymrużeniem oka, gdyż wychodze z założenia, że wyjadę w niedzielę do Wielkiego Miasta i tak będę wychowywać Ono po swojemu, tzn. w jedyny słuszny sposób:)

A wy jakie macie patenty na wychowanie swego potomstwa>>

Pzdr

 

20:46, dwaplusono
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 20 stycznia 2011

Zęby! Niby oczywistość. Każdy je ma, choć nie każdy o nie dba :D

 

Dopiero, gdy Ono zaczęła ząbkować zorientowałam się jak wiele bólu i stresu przez takie zęby człowieka spotyka w życiu:D Nie chodzi tu tylko o proces ich kiełkowania w wieku niemowlęcym.

 

Weźmy np. taką wizytę u dentysty dorosłego normalnego człowieka. Niby normalka. Rutynowa wizyta czy jak kto woli, kontrola. Jednak zawsze idziesz z nadzieją, że zostanie zrobiony przegląd i do domku. A tymczasem jak na złość zawsze coś ten dentysta wymyśli: jak nie borowanie, to czyszczenie z kamienia czy też wybielanie. Niby wizyta średnio raz na pół roku, a juz po wyjściu z gabinetu zaraz myśli człowiek co też następnym razem będzie do zrobienia w nieszczęsnej jamie ustnej. Już nie wspomnę o kosztach, bo o zgrozo, dziecko jest chyba tańsze niż te nasze zęby:)

 

I dzięki tym rozważaniom uświadomiłam sobie że kolejna wizyta przede mną w lutym.

 

I już zaczynam mieć stresa :)

 

Ehhhh

 

Na razie

 

Mamuśka

11:47, dwaplusono
Link Komentarze (1) »
środa, 19 stycznia 2011

Ono:jak to niemowlę, ciągle za mną łazi. Tzn. Nie łazi a raczkuje co chwile wczepiając się w moją nogawkę. Już nawet dostała nową ksywkę:wołam na nią Azorek. Dziś nawet siniaka mi zorganizowała pod kolanem, bo tak mała małpiatka szczypie jakby się wściekła.

 

Naprawdę tracę momentami do niej cierpliwość, gdyż nawet do toalety wyjść sie nie da bez płaczu. Swoją drogą cierpliwość nigdy nie była moją mocną stroną Ono jest właśnie na etapie lęku przed obcymi i generalnie tylko ze mną ma ochotę się zadawać. A w trakcie ciąży wszyscy tak się zachwalali okresem od 3 miesięcy do roku. Ja ta raczej jakiś wspaniałości nie dostrzegam. Oczywiście zachwycona jestem różnymi postępami dziecięcia mego. Ciesze sie tym, ale raczej jakoś nie wzbudza to we mnie euforii porównywalnej do orgazmu (jak to kiedyś moja „koźielanka” określiła. Tak naprawdę to czekam tylko na noc którą prześpię caluteńką caluśką. To jednak chyba wciąż przede mną.

 

 

Kończę na dziś, bo dobry wpis to krótki wpis.

 

Miłej środy moi drodzy.

 

Mamuśka

10:34, dwaplusono
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 18 stycznia 2011

Co nieco o sobie i o tym czego można się spodziewać po mnie i po zawartych tu wypocinach.

Jestem kobitką w kwiecie wieku, tzn przed 30-tką, ale po 25 :) Uważam że jest to wiek idealny :) Pewnie każda Pani tak sądzi o swoich obecnych wiosnach.


Jestem matką i żoną. Kochanką jeszcze nie jestem, ale zobaczymy co życie przyniesie:) Nie żebym do tego dążyła, ale już się nauczyłam, aby nigdy nie mówić nigdy :D Ta zasada dotyczy też macierzyństwa:D W okolicach dwudziestego roku życia dałabym sobie rękę uciąć, że nie zostanę mamuśka przed trzydziestka. Życie to zweryfikowało, a właściwie kryzys gospodarczy :D

Pracowałam sobie w najlepsze...karierę planowałam pełną parą, aż okazało się że dobre czasy się kończą i doszłam do wniosku że więcej zyskam, będąc na macierzyńskim niż pracując pełną parą. I tak od nitki do kłębka zaczęliśmy się ze Sprawcą(mężem mym) starać o dziecko, w przekonaniu że zajmie to sporo czasu. Jednak życie bywa przewrotne i już po pierwszym „staraniu się” zaciążyłam :D A po 43 tygodniach i po makabrycznych przeżyciach na porodówce została szczęśliwą posiadaczką dziewczęcia, która na potrzeby tegoż blogu zwie się : Ono :D Prawda, że ładnie :D !?

Właśnie o tym będę sie tu wywnętrzać: O byciu matką i o tym, że nie koniecznie jest to przyjemne jak w reklamie. Siedzę w domu i wychowuję w tej chwili dziewięciomiesięczną mała kobietkę. Jestem w wielkim mieście sama, tzn ze Sprawcą. Rodzinka jednak hen hen daleko, ponieważ pochodzę z małej miejscowości(ale nie ze Zbąszynka) :P

Mam nadzieje, że jakoś się dogadamy:D Wy po mnie za bardzo nie jeździjcie bo sie jeszcze zamknę w sobie:D

Pozdrawiam

Mamuśka

14:13, dwaplusono
Link Dodaj komentarz »

Więc zaczynam!!!

 

Moja Pani psor z liceum od razu napomniałaby mnie, że nie zaczynamy zdań od "więc" i tak też uczynie witając się z blogową społecznością.

 

Moi drodzy: witam:)

 

Od razu wyjaśniam, że jestem zupełnym nowicjusze w tego rodzaju pisaninie. Pewnie będe robić wiele błędów, nie tylko stylistycznych. Proszę więc o wyrozumiałość. Nie mam w tym kierunku ani wykształcenia ani zamiłowania. Ot kolejna baba, która chce się troche anonimowo powywnętrzać i być może kilku rad posluchać.

 

Na teraz to tyle.


Obowiązki wzywają.

 

Pozdrawiam

 

Mamuska

11:53, dwaplusono
Link Komentarze (1) »
1 ... 16 , 17 , 18 , 19
 
Dodatki na bloga
Liczniki internetowe