RSS
poniedziałek, 02 lipca 2012

Popychają! Tarmoszą! Miętolą! Przesuwają i kopią!

A Ja na to patrzę i nie reaguję! Nie odzywam się, ale w środku gotuję sie we mnie!

Dzieci mi w przedszkolu Ono mobbingują! A ta sierota boża zamiast oddać i odwdzięczyć sie pięknym za nadobne nie reaguje. Stoi jak to ciele i tylko spojrzeniem zabija. Zero instynktu samozachowawczego.

Nawet nie wiecie ile siły kosztuje mnie, aby nie rzucić się na małego oprawcę, który kopie Ono w nogę. Chciałabym złapać małego szarlatana, rzucić o podłogę i w dziesięciocentymetrowych szpilkach tańczyć po jego małym truchełku, aż poczuje każdą kość z osobna.

A taka ze mnie matka nadopiekuńcza, że tylko siedzę i patrze i czekam jak Ono zareaguje. Jak na razie tego nie robi i tak się zastanawiam czy ją po prostu w końcu nie podpuścić na któregoś dzieciaka.

A Panie z przedszkola?!

Jak to Panie! Dopóki, któreś dziecko nie drze japy te popijają kawę dalej!

A myślałam, że w prywatnym przedszkolu jakoś lepiej sie przykładają do swojej pracy. A guzik prawda!

Najlepsza przedszkolanką jest matka dla własnego dziecka !

21:40, dwaplusono
Link Komentarze (6) »
wtorek, 26 czerwca 2012

Stało się!

Ono chodzi do przedszkola. Na początek cztery godziny  w tygodniu. Tak dla oswojenia się z dziećmi i z Paniami, z otoczeniem. W tym tygodniu jesteśmy tam codziennie- na początek.

Okazuję się, że Ono nie jest typem charyzmatyczniej, przebojowej kobiety, biorącej życie garściami, bo... w momencie, gdy wchodzimy na teren przedszkola zamyka buzię na kłódkę i nic, a nic nie mówi, a ż do momentu opuszczenia jego murów. Z Paniami sie nie przywita, dzieci podejrzliwie obserwuje, trzyma się mamusinej spódnicy. Dotknąć się nie da, bawić się nie chce, już o śpiewaniu nie wspomnę. Stoi ten mój mały kryjok ciągle przy mnie i nie ma mowy o jakiejkolwiek interakcji miedzy nią a dzieciakami;)

A po przyjściu do domu... buzia jej sie nie zamyka, z takim zaangażowaniem opowiada dziadkoom co było w przedszkolu: że Pani Basia czytała bajkę, że Zuza dała jej misia do zabawy, że Igorek ją popchnął, że malowali kredkami, że robili "tylieeeee secy"! Zapomina tylko wspomnieć, że Ona jest raczej biernym widzem tych wyczynów, a nie aktywną uczestniczką. Z jej opowieści jednak wynika, że jest w centrum wydarzeń, w pierwszym rzędzie.

Ciekawe czy mi się dziecię rozkręci, czy raczej rośnie na małą indywidualistkę (żeby nie powiedzieć odludka:)?!

20:38, dwaplusono
Link Komentarze (2) »
czwartek, 21 czerwca 2012

Marlena Dietrich mądrą kobitą była!

Zakochałam się w modzie. Wreszcie! Nigdy nie byłam jakąś specjalną fanką dobierania koloru butów do torebki, sznurówek do paska czy kapelusza do spodni. Wchodząc do sklepu biorę to co akurat jest w moim rozmiarze (zdradzę, że nie jest to takie proste kiedy ma się 1,82 cm wzrostu), nawet jeśli jest to w kolorze pomarańczowo-czerwono-różowo-złotym. Liczy się to, że ma wystarczająco długie nogawki czy rękawy, abym nie wyglądała jak spadkobierczyni garderoby młodszej siostry ;>

Jednak od jakiegoś czasu szaleje po sklepowych półkach i dobieram kolor sukienki do sandałków, wzór na podkolanówkach do koloru chustki na głowie, bluzeczki do koloru oczu..mojej małej nieletniej parówki. Odkryłam radość buszowania po półkach i zakupów dla mojego starszego dziecięcia! Bawię się wtedy przednio i kiedy uda mi się złowić jakąś odzieżową perełkę, czuję sie jak na mocnym rauszu. Wreszcie obudziła się we mnie prawdziwa kobieta:)

Pytanie tylko czy portfel to wytrzyma:D

Ciucholandy drżyjcie! Nadchodzę :D

20:17, dwaplusono
Link Komentarze (2) »
środa, 20 czerwca 2012

No i stało się:) Znalazłam wskazówki jak tą moją dzieciarnię wychowywać! Niby oczywiste oczywistości, ale systematyzują to co niby każda mama wie. Mądry ten Korczak był- nie da się ukryć ;>

Linka macie tutaj, a wskazówki poniżej. Miłej lektury:D

Prośba Twojego dziecka:

 - Nie psuj mnie. Dobrze wiem, że nie powinienem mieć tego wszystkiego, czego się domagam.

To tylko próba sił z mojej strony.

-  Nie bój się stanowczości. Właśnie tego potrzebuję – poczucia bezpieczeństwa.

-  Nie bagatelizuj moich złych nawyków. Tylko ty możesz pomóc mi zwalczyć zło, póki jest to jeszcze w ogóle możliwe.

-  Nie rób ze mnie większego dziecka, niż jestem. To sprawia, że przyjmuje postawę głupio dorosłą.

-  Nie zwracaj mi uwagi przy innych ludziach, jeśli nie jest to absolutnie konieczne. O wiele bardziej przejmuję się tym, co mówisz, jeśli rozmawiamy w cztery oczy.

- Nie chroń mnie przed konsekwencjami. Czasami dobrze jest nauczyć się rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych.

- Nie wmawiaj mi, że błędy, które popełniam, są grzechem. To zagraża mojemu poczuciu wartości.

- Nie przejmuj się za bardzo, gdy mówię, że cię nienawidzę. To nie ty jesteś moim wrogiem, lecz twoja miażdżąca przewaga !

- Nie zwracaj zbytniej uwagi na moje drobne dolegliwości. Czasami wykorzystuję je, by przyciągnąć twoją uwagę.

- Nie zrzędź. W przeciwnym razie muszę się przed tobą bronić i robię się głuchy.

- Nie dawaj mi obietnic bez pokrycia. Czuję się przeraźliwie tłamszony, kiedy nic z tego wszystkiego nie wychodzi.

- Nie zapominaj, że jeszcze trudno mi jest precyzyjnie wyrazić myśli. To dlatego nie zawsze się rozumiemy.

- Nie sprawdzaj z uporem maniaka mojej uczciwości. Zbyt łatwo strach zmusza mnie do kłamstwa.

- Nie bądź niekonsekwentny. To mnie ogłupia i wtedy tracę całą moją wiarę w ciebie.

- Nie odtrącaj mnie, gdy dręczę cię pytaniami. Może się wkrótce okazać, że zamiast prosić cię o wyjaśnienia, poszukam ich gdzie indziej.

- Nie wmawiaj mi, że moje lęki są głupie. One po prostu są.

- Nie rób z siebie nieskazitelnego ideału. Prawda na twój temat byłaby w przyszłości nie do zniesienia.Nie wyobrażaj sobie, iż przepraszając mnie stracisz autorytet. Za uczciwą grę umiem podziękować miłością, o jakiej nawet ci się nie śniło.

- Nie zapominaj, że uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty. To po prostu mój sposób na życie, więc przymknij na to oczy.

- Nie bądź ślepy i przyznaj, że ja też rosnę. Wiem, jak trudno dotrzymać mi kroku w tym galopie, ale zrób, co możesz, żeby nam się to udało.

- Nie bój się miłości. Nigdy.

 

Tak mi dopomóż....Korczaku!



20:46, dwaplusono
Link Komentarze (2) »
sobota, 16 czerwca 2012

Przyznałam się:d I nie to, żeby mi ulżyło:D

Kupiłam Sprawcy prenumeratę na gwiazdkę i teraz co miesiąc przychodzi paczuszka, zapakowana w piękną srebrną folię,którą przynosi miły Pan- a w środku jedno z najlepszych czasopism dla Panów. To moja osobista opinia bo zawsze czytam jako pierwsza, od deski do deski. Taka jestem Mamu zepsuta i bezpruderyjna ;>

Największą radość sprawia mi obserwowanie jak Teścia skręca z ciekawości co jest w środku owego pakunku. Czasem obserwuję z okna, jak po przejęciu gazety od kuriera stara się podejrzeć pod światło, co też tam w środku szeleści. Zapytał raz czy dwa, co tam jest, ale jakoś nikt odpowiedzi mu nie udzielił. I tak się biedak już od pół roku męczy. A Ja mam ubaw. Taka wredna franca jestem:D

Jednak nie o tym. Najlepsze w Playboy'u są chyba felietony. I właśnie w numerze czerwcowym jest perełka, którą napisał Zygmunt Miłoszewski. Na przekór tytułowi ("Kulka od Flippera") tekst nie jest o chłopięcych grach czy męskim spojrzeniu na współczesny rynek IT. Jest o tacierzyństwie XXI wieku:) Chciałam Wam linka podesłać, ale na necie jeszcze nigdzie go nie ma ;( Jest tam fragment mówiący o tym, jak autor wzywa na pomoc swoich rodziców do opieki nad rocznym synkiem. Rzecz się dzieje w nocy. Synek marudzi i płacze- normalka dla większości matek. I po tym jak dziadkowi udaje się uśpić wnuka na rekach, ten każe synowi przynieść aparat. "Po co"- "zapytowuje" autor. " W końcu wnuka uśpiłem. Pierwszy raz w  życiu uśpiłem dziecko." Z takiego faktu cieszy się dziadek siedemdziesięcioletni, ojciec trójki dorosłych dzieci.

I tak mi się nasuwa, że (nie wiem jak u Was), ale u mnie w domu to Ja i tylko Ja mam dyżury nocne przy dzieciarni. Nie chodzi o to, że Sprawca nie chciał czy sie migał. Nawet jeśli do dzieci wstawał to Ja i tak uważałam, że zrobię to lepiej, szybciej uśpię, bardziej ukocham, lepiej uspokoję i odsyłałam go do pieleszy. I tak już zostało. Sprawca chrapie a Ja lulam potomków. I czasem mam pretensje, że On mi nie pomaga, ale sama wprowadziłam w naszym domu dyktat" matki idealnej", bo w końcu Ja robię wszystko najlepiej, a w szczególności wszystko co dotyczy dzieci<ironia>.

Musze jakoś pomału przekazywać pałeczkę Sprawcy. Żeby kiedyś na starość nie powiedział, że to Ja zabrałam mu radość obcowania ze swoimi dziećmi w tych trudnych chwilach też.

Pytanie tylko czy On będzie teraz chciał?! W końcu do dobrego szybko się człowiek przyzwyczaja.

21:47, dwaplusono
Link Komentarze (3) »
czwartek, 14 czerwca 2012

To małe buczące urządzenie sprawia, że moje dzieci milkną <Wow> ;>

Toż to wyczyn nie byle jaki;)

Dziś darło się towarzystwo w niebogłosy. Ono krzyczała dla zasady, a Facecik dla sportu. Postanowiłam ich zagłuszyć i uruchomiłam odkurzacz. Cuuudowne urządzenie- nie dość, że nie słyszę wrzasków, to przy okazji ogarnę mieszkanie, chwileczkę odpocznę psychicznie i złapię oddech na dalsze "przeciąganie liny" z potomkami.

Zdziwiłam się nie byle jak, gdy po wyłączeniu odkurzacza w domu panowała cisza idealna. Ono w kącie z nieufnością wpatrywała się w rurę ssąco - piorącą, a Facecik z zainteresowaniem nasłuchiwał skąd dochodzi hałas. Przez całe pół godziny był spokój. Ono cichutko bawiła się klockami, a Facecik z fascynacją studiował anatomię własnej ręki. Gdy znów po jakimś czasie przypuścili atak na moje uszy podstępnie uruchomiłam "ssaka" i osiągnęłam znów nirwanę, bo .... ponownie zadziałało;D Cisza, spokój i harmonia:) -osiągnięte za pomocą urządzeń domowych; Może jest to pomysł na jakąś pracę magistersaką dla psychologów dziecięcych ;>

Ciekawe jak długo będę cieszyć się nowym sposobem okiełznania dzieciarni ;>?! Coś czuję, że jutro już ten patent nie przejdzie. W końcu oswoją się z nowością.

Jutro spróbuję z suszarką ;>

Każdy patent jest dobry na minutkę wytchnienia!

20:32, dwaplusono
Link Komentarze (5) »
środa, 13 czerwca 2012

Ono mi dojrzewa;) Szybko! Za szybko! Już tłumaczę...

...do przedszkola ja posyłam. Od poniedziałku. Najpierw na dwie godzinki, z mamem u boku, a potem.... może na całe dnie ją tam będę zostawiać i...

...wreszcie w dzień dam radę się kimnąć chwilkę. Ogarnąć siebie i dom w miarę spokojnych warunkach bez ciągłego: "Nie dotykaj! Nie ruszaj! Uważaj! Nie gryź go! Odłóż to! Tego się nie je! Spierd....(żartuje)!;>". Poświęcę więcej czasu Facecikowi i będziemy sobie tiutiać, gugać i spiewać, bez zazdrosnego małego stwora wiecznie wchodzącego między mnie, a mojego "drugorodnego".

Rośnie ta Ono błyskawicznie. Dopiero co oglądałam ja na zdjęciu USG, wyzywałam Sprawcę od najgorszych na porodówce i płakałam kiedy pierwszy raz się przytuliła z własnej nieprzymuszonej woli. A teraz...

...o matko! A teraz gada jak najęta i informuje mnie jak to mnie NIE kocha. Siusia na nocnik (zazwyczaj;>, choć kupa ląduje zazwyczaj w majtkach). Zaczęła kablować Ojcu co matka robiła w dzień. Rządzi mną i ustawia mnie lepiej niż niejeden żandarm. Umie powiedzieć jak się nazywa i gdzie mieszka. Wchodzi na mały stołeczek przy oknie, żeby wyjrzeć na zewnątrz. Sama  je. Czasem nawet poproszona o coś wykona to... Szaleństwo...

A mówili, że to po cudzych dzieciach widać jak czas ucieka.

Ja tam po swoich to dostrzegam!

21:05, dwaplusono
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 czerwca 2012

Jestem zdrowa!

Dzieciarnie mam zdrową. Poprawnie się rozwijającą. To, że charakterną to przemilczę- bo w życiu im łatwiej będzie! Męża mam wzorowego! Pomocnego, kochającego i troskliwego. Rodziców mam oboje- a niewiele brakowało! Teściowie pomocni są. Przyjaciół mam niewielu, ale prawdziwych.

Mam fajny dom- nie mój, ale czuję się prawie jak u siebie. Samochód jako taki. Czas na podróże z rodzinką. Ciszę za oknem. Kontakt z najbliższymi na co dzień.

Czas to docenić!

Szczęśliwa jestem! Spełniona! Zadowolona!

A Ja bez przerwy narzekam...

Niech mnie ktoś przytuli....

11:10, dwaplusono
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 11 czerwca 2012

Ono żebra!

O słodycze! Ciasteczka! Chipsy! Żelki! i Wszystko co ma w sobie E 717, E 354 i jakie tam E wymyślono. I mała "cfaniara" na spacerze, w Kościele, u lekarza, w sklepie, w parku, na placu zabaw, w publicznej toalecie, a nawet na księżycu znajdzie jakieś inne dziecko, którego opiekun ma w zapasie torbę pełną ciastek i faszeruje swego podopiecznego słodkościami. Bo tak dla zasady Ja staram się Ono ograniczać wszelkie cukry, bo to dziadki namiętnie mnie w tym wyręczają.

Ona posiada jakiś dodatkowy zmysł, który pozwala jej na wypatrzenie w największym nawet tłumie, kogoś kto aktualnie narkotyzuje swoje ślinianki cukierkami. Żeby było ciekawiej, Ono wie, że nie ma co gadać z dzieciami. Namierza więc źródło które owe smakołyki wydaje. Podejdzie do swej ofiary na odległość dwóch metrów, założy rączki przed sobą, spojrzy głęboko w oczy, zatrzepoce rzęsami i powie z niewinną minką: "O, cukielek!" I jak takiej małej blondynie odmówić?! No jeszcze nikomu się nie zdarzyło.

Może powinnam ją nauczyć prosić o pieniądze?! :>

Niech trochę zasili rodzinny budżet ;>

20:29, dwaplusono
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 czerwca 2012

To moja własna terminologia ;>

Sprawca ma dziś wychodne. I nie pierwszy raz siedzę sama z potomkami. Jednak zawsze, gdy On wyrywa się gdzieś sam, Ja czekam wiernie niczym ta Penelopa na powrót swego mężczyzny z wyprawy.

Tak wcześniej nie było. Zanim pojawiły się dzieci, zdarzało się, że wychodziliśmy gdzieś osobno. Nie miałam wtedy problemu ze snem. Nie czekałam w oknie z zegarkiem w reku. Byłam spokojna i z reguły nawet nie wiedziałam o której wrócił. Było mi też wszystko jedno w jakim był stanie. Wszak to co robił w tym czasie było jego prywatnym i osobistym wyborem. Mnie nic do tego!

A teraz.... nie dość , że na Niego czekam, to jeśli już zasnę, to budzę sie niespokojna co chwilę. JEśli sie zdarzy, że jest... pod wpływem, ma zagwarantowane, że co najmniej jeden dzień będę się boczyła. Mam pretensje... chyba najzwyczajniej w świecie o to, że On może wyjść i nie myśleć o tym czy dzieci są pod dobrą opieką?! Czy nie płaczą?! Nie marudzą?! Bo nawet jesli by to robiły to On wie, że tylko Ja mogę je uspokoić.

Mam pretensję o to, że On może się odciąć, zapomnieć, nie myśleć o dzieciarni, wyluzować się, zrelaksować, być tylko sam na sam ze sobą i z ....kolegami (mam nadzieje, że tylko z kolegami;>). Mam żal o to że Ja muszę być AŻ matką, a On jest TYLKO ojcem !

Zgorzkniałam juz chyba. Szkoda. Bo najbardziej ze wszystkiego boję się tego, że stałam się starą zrzędliwą babą, która ma wieczne pretensje.

22:22, dwaplusono
Link Komentarze (5) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19
Dodatki na bloga
Liczniki internetowe